Guillaume Musso ,,Papierowa dziewczyna"

W dniu 27 lutego 2017 r. w Filii Nr 1 w Tarnobrzegu członkinie Dyskusyjnego Klubu Książki rozmawiały na temat przeczytanej książki autorstwa słynnego francuskiego pisarza Guillaume Musso. Spotkanie poprowadziła pani Zofia Madej. Jest to powieść o szczęściu, do którego wiodą zbiegi nieszczęśliwych okolicznościach, o miłości, która nie powinna nigdy się zdarzyć i o zwykłej-niezwykłej książce podróżniczce oraz jej losach. Tej powieści po prostu nie można sobie odmówić!!! Osobiste doświadczenia bohaterów z przeszłości wzbudzają zainteresowanie i sympatię czytelnika już od pierwszych stron. Musso kreśli postaci wyraziste, pogubione egzystencjonalnie, a jednocześnie daje im zielone światło, by mogły zrozumieć wszystko, radząc sobie z różnymi sytuacjami życiowymi. Powieść jest rezultatem doskonałego połączenia  niczym nie ograniczonej fantazji autora  z nieustającym poczuciem humoru, czasem czarnym. Dodam, że nic nie jest w ,,Papierowej dziewczynie" jednoznaczne. I to jest motywujące, żeby odkryć na koniec ukryty z taką wirtuozerią smaczek. Tom, niegdysiejszy celebryta, autor bestsellerów, dziś topiący smutki w pigułach i alkoholu porzucony przez Aurorę kochanek, to cień mężczyzny. Zaniedbany, załamany, zmagający się z syndromem białej kartki mężczyzna, nie jest w stanie sprostać finansowym zobowiązaniom wobec agenta i wydawnictwa. I tak oto jak we śnie, o trzeciej nad ranem w mieszkaniu Toma pojawia się mokra od deszczu Billie. Naga dziewczyna twierdzi, że mieszka... w jego książkach i właśnie wypadła ze strony nr 266. Od tego momentu, akcja nabiera zawrotnego tempa. Po drodze jeszcze udana ucieczka z zakładu psychiatrycznego z Meksykiem w tle, historia z atramentem i operacja na sercu. Zakończenie wgniata w fotel. Polecam z całą odpowiedzialnością.

Kim naprawdę jest Jolanta? Jak wygląda prawda bohaterki? Na te i inne pytania związanie z lekturą pt. ,,Jolanta" Sylwii Chutnik próbowało znaleźć odpowiedź 8 Klubowiczek na kolejnym spotkaniu DKK, które odbyło się 14 listopada 2016 r. w Filii nr 1 MBP w Tarnobrzegu. Dyskusję poprowadziła Zofia Madej. Główna bohaterka opowiada o swoim życiu językiem współczesnym, znanym dobrze z ulicy. Robi to w stylu balladowym. O swojej egzystencji niezrównoważonej, wypełnionej rozpaczliwym poszukiwaniem czułości. Z pewnością jest to interesująca historia z życia dziewczyny wychowywanej przez matkę i brata na jednym z typowych blokowisk.

Bohaterka okalecza się, żyje w stanie permanentnego lęku, a w snach wciąż wraca trauma z dzieciństwa, związana z rozstaniem rodziców. Nie potrafi mówić o uczuciach ani ich okazywać. Ciekawym pomysłem jest dodanie subiektywnych relacji osób mających udział w rozumieniu świata Jolanty. Powieść psychodeliczna, ale jest w niej też miejsce na miłość, choć jest to miłość trudna.Sylwia Chutnik przygląda się kondycji polskich rodzin i małżeństw, zrywa im maski i pokazuje życie ukrywane skrzętnie przed wścibskim okiem wizjera. Epatuje czytelnika atmosferą ciężką i niespokojną. Jolanta chce skoczyć z parapetu, hoduje na balkonie psychoaktywne rośliny, bo cierpi i wpada w stany depresyjnego otępienia. Na pewno spotkała w swoim życiu wartościowych ludzi, tylko dlaczego było ich tak mało? Jolanta gubi niemowlę, nie sprząta, używa detergentów, żeby się odurzać, upija się tak, jak jej matka przed śmiercią. W czasach Jolanty, a są to lata 80., nie mówiło się o depresji czy syndromie DDD i DDA, a co dopiero o psychoterapii. Dziś losy bohaterki może potoczyłyby się inaczej. W tym niekolorowym świecie, by przetrwać, trzeba być odpornym. ,,Nie mówić, nie ufać, nie odczuwać" - powtarza Jolanta jak najlepszą afirmację.

Jedynie barwny, to jest wewnętrzny świat bohaterki.

Październikowe spotkanie DKK przebiegało pod znakiem zachwytów nad formą i kształtem. Spotkanie poprowadziła Zofia Madej, uczestniczyło osiem Klubowiczek. Filip Springer, autor ,,Księgi zachwytów" sprawdza, czy forma współgra z treścią. A może szuka skromności, lekkości i elegancji w tej nowoczesności? Czegoś, co sprawia, ze człowiek będzie czuł się dobrze w konkretnej przestrzeni? Nad tymi i innymi kwestiami zastanawiały się nasze Klubowiczki. Budynki i ich relacje z pejzażem, budynki i ich moc... Fascynujące, co może bryła. Zwłaszcza, kiedy staje się ,,falą" lub ,,grzmotem". Autor nie próbuje ukrywać swoich prywatnych architektonicznych wzruszeń i rozczarowań stylem budownictwa po 1945 roku w Polsce. Ulubione budynki to m.in. ,,falowiec" gdański i biblioteka w Rumi na stacji kolejowej z barem mlecznym o nazwie ,,Zakładka". Z dumą opisuje poznański ,,Pixel" oraz siedzibę Allegro. Brak planowania urbanistycznego zarzuca autor m.in. projektantom poznańskiego dworca. Klubowiczki przyznają, że książkę przyjemnie się czyta i sporym plusem są ilustracje. Warto po nią sięgnąć.

 

26 września 2016 r. w Filii Nr 1 w Tarnobrzegu członkinie Dyskusyjnego Klubu Książki wzięły udział w spotkaniu inspirowanym książką Katarzyny Tubylewicz i Agaty Diduszko- Zaglewskiej pt. ,,Szwecja czyta. Polska czyta”. Spotkanie poprowadziła pani Zofia Madej, uczestniczyło 9 Klubowiczek. Tematyka książki porusza zagadnienie bliskie wszystkim naszym Czytelnikom, nie tylko ,,Klubowym”. Jakość czytelnictwa w kraju jest tematem, który zawsze budzi wielkie emocje. Prowadząca spotkanie pani Zofia Madej przytoczyła wyniki badań Biblioteki Narodowej, z których wynika, że skandynawski czytelnik czyta więcej niż polski. W ocenie autorek i Klubowiczek, Szwecja prowadzi efektywną politykę kulturalną i to jest tajemnica ich czytelniczego sukcesu. Może powinniśmy się uczyć od Szwedów? Promocja czytelnictwa w Polsce, funkcjonowanie rynku wydawniczego i pozycja w nim zarówno autora jaki i czytelnika, okazały się idealnym tematem na debatę, która pokazała, jak przyjemnym miejscem w tym kontekście staje się BIBLIOTEKA.

Ostatnie spotkanie DKK przed wakacjami upłynęło pod znakiem podróży. Tematem przewodnim dyskusji była debiutancka powieść Joanny Jax pt. ,,Długa droga do domu", absolwentki Uniwersytetu Warmińsko- Mazurskiego, pasjonatki biografii i malowania na szkle. W spotkaniu, które poprowadziła pani Zofia Madej uczestniczyło 9 klubowiczek. Joanna Jax w zgrabnym stylu kreśli charakter postaci. Barwy smutku i radości mieszają się, tworząc barwną paletę na szkle z ludzkich uczuć i emocji, zamkniętych w pamiętniku pisanym przez Tosię Tańską. Podróż rozpoczynamy z polskiego przedwojennego Teresina. Stajemy przed kutą bramą okazałego domu pod Warszawą. Znajdujemy kuferek, a w nim brulion jedenastoletniej dziewczynki. Dowiadujemy się z zapisków o tym, jak los rzucał rodzinę Tańskich do Nowego Jorku, Teksasu, na Kubę, aż do Europy, by historia mogła zatoczyć koło, a losy rodziny znowu się sprzęgnąć. Bo w końcu każdy ma swoją Itakę. W tym przypadku Itaką dla Tosi jest syn Alex. Zrobi wszystko, żeby go odnaleźć, jeśli tylko żyje. Czytelnik z zapartym tchem śledzi losy bohaterów, słusznie przeczuwając, że zaraz nastąpi nieoczekiwany zwrot akcji, bo na oceanie życia różnie bywa. Autorka pokazała po raz kolejny talent połączony z wyobraźnią. Prowadzi narrację dwupoziomową; splata losy narratorki z losami głównej bohaterki, co wywołuje zupełnie nieprzewidywalną falę zdarzeń. Narracja odautorska dopełnia w sposób satysfakcjonujący domysły na temat perypetii bohaterów. Udana mieszanka wybuchowa podlewana wojną i rewolucją! Prawdziwa miłość okraszona przyjaźnią i poświęceniem. Joanna Jax nie uznaje tabu, znajdziemy wątek pedofilski, homoseksualny, pornograficzny, a nawet terrorystyczny. A to wszystko z wiedźmą w tle, która już na początku wie, kto, kiedy będzie płakał i którego dnia zapuka do świętego Piotra. Czytelnik nie zdąży się znudzić, bo będzie gonić Tośkę. Dodam, że w głównej mierze to też książka o mężczyznach jej serca i życia. Czy na końcu tej trudnej i pokręconej drogi czeka na Tośkę Ten Najważniejszy z nich wszystkich? Oczywiście, że polecam!

 

W dniu 4 czerwca 2016 r. w Filii Nr 1 w Tarnobrzegu członkinie Dyskusyjnego Klubu Książki przedstawiły swoje refleksje i przemyślenia inspirowane lekturą ,,Angole" autorstwa Ewy Winnickiej. Spotkanie poprowadziła pani Zofia Madej, uczestniczyło 9 Klubowiczek. ,,Angole", to zbiór reportaży zebranych przez Ewę Winnicką. Każda historia, to indywidualna opowieść o wielkich nadziejach, spełnionych marzeniach i nie mniejszych rozczarowaniach polskich imigrantów, którzy zdecydowali się w przypływie fantazji, czasem ułańskiej, na wyjazd zarobkowy na Wyspy. Autorka, stawia inteligentne pytanie o asymilację, na które czytelnik sam musi znaleźć odpowiedź. Dlaczego gazeta angielska pisała o ,,inwazji" imigrantów? Przecież Polacy tak samo odprowadzają podatki. Wzrost PKB na Wyspach od momentu wstąpienia Polski do UE jakoś nikomu nie ubliża, ale prasowe podejrzenie o wyjadanie karpi z Tamizy, już tak. Ewa Winnicka przytacza szacunkową liczbę 700 tys., ale zaraz zaznacza, że mówi się o milionie polskich imigrantów albo dwóch. ,,Swoją historię" opowiada m.in. zadowolony z życia awansowany dyrektor korporacji, niezwykle przedsiębiorczy prezes własnej firmy pogrzebowej, właścicielka dobrze prosperującego wydawnictwa, a także sprzątaczka i bezdomny, który za nic na świecie nie wróci do Polski ze wstydu przed rodziną i sąsiadami. Bo życie jest wszędzie takim samym życiem, ani gorszym, ani lepszym, a tu chociaż anonimowe. Można przespać się na ulicy, dostać darmo jeść... To również studium psychologiczne upokorzenia i zdegradowania polskiej pokojówki, która straciła zdrowie w walce z mobbingiem w miejscy pracy. Po lekturze Winnickiej, odczuwam coś na kształt głębokiego współczucia dla segregatorów śmieci, którym dziewczyny ,,wyrywają" Albańczycy i którzy z tego powodu (oraz kilku innych) piją jeszcze więcej i niestety tracą poczucie męskiej atrakcyjności. Autorka pokazuje życie na emigracji, jakim jest. Nie unika trudnych tematów.

 

W dniu 16 maja 2016 r. w Filii Nr 1 w Tarnobrzegu członkinie Dyskusyjnego Klubu Książki przedstawiły swoje refleksje i przemyślenia inspirowane lekturą ,,Wilk" autorstwa Marka Hłaski. Spotkanie poprowadziła pani Zofia Madej. Zagubioną debiutancką powieść dziewiętnastoletniego Marka Hłaski, odnalazł w Ossolineum Radosław Młynarczyk, który akurat zbierał materiały do napisania pracy magisterskiej skoncentrowanej tematycznie na prozie pisarza. Maszynopisy ,,Wilka" (zachowały się trzy redakcje tekstu) przeleżały w archiwum Zakładu Narodowego im. Ossolińskich prawie 60 lat. Wiadomo było czytelnikom o istnieniu tekstu, bo znali fragmenty z prasy. Mimo zaś, że Hłasko podpisał umowę z wydawnictwem Iskry, to nigdy nie dostarczył dalszych partii powieści.

Akcję ,,Wilka" Hłasko osadził w realiach dwudziestolecia międzywojennego. Powieść początkowo pomyślana jako saga, powstawała przez trzy lata. Opowiada historię młodego chłopaka, rozkochanego w Kenie Maynardzie, amerykańskim westernowym aktorze, który gnając przez prerie, sam wymierza sprawiedliwość. Rysiek Lewandowski marzy o lepszym życiu. Chciałby dokonać czegoś bohaterskiego, ale los jego determinuje niski status społeczny. Pochodzi z Marymontu, a to oznacza dorastanie w środowisku złodziei, bezrobotnych i pijaków. Mąż kopiący ciężarną żonę po brzuchu, ,,doliniarz" kradnący portfel, nietrzeźwiejący nauczyciel, stanowią ludzkie tło powieści.

Ubóstwo, głód, śmiertelność wśród chorych na gruźlicę i lumpenproletariat nie pozwalają Lewandowskiemu niczego zmienić w swoim życiu. Krytyczne spojrzenie na środowisko dzielnicy warszawskiej zdaje się potwierdzać powiedzenie, że bieda jest dziedziczna. Posiadanie butów z zelówkami, tak jak pieniądz, określa lepszy byt. Bez wątpienia bohaterów przepełnia olbrzymi ładunek frustracji. Czytelnik obserwuje, jak brutalna rzeczywistość półświatka, w której dorasta bohater, zmienia jego mentalność i zabija wrażliwość na zawsze. Na kartach powieści odnaleźć można akcenty walki klasowej; socjalistyczni idealiści wierzą w sukces klasy robotniczej. Biedni natomiast wierzą w honor, a złodzieje w miłość. Zieliński, zanim strzeli sobie w głowę, wpycha pieniądze do gardła rzeźnikowi Lipce, wyrodnemu ojcu, który doprowadził nieszczęśliwą córkę do samobójstwa. W kreacji świata przedstawionego zauważyć można fascynację Hłaski Dostojewskim. Atmosfera niepokoju i złych przeczuć towarzyszyć będzie do ostatniej strony. Szemrane towarzystwo marymonckiej dzielnicy przywodzą obraz carskich przedmieść. Nigdy nie wiadomo, kto czai się za rogiem i jakie są jego intencje.

Język i stylistyka nie pozostawia złudzeń co do dojrzałości pisarskiego warsztatu Hłaski. Bezlitosny brutalizm przenosi czytelnika do świata, gdzie droga do celu prowadzi krętymi ścieżkami, a w życiu zdarzają się ślepe uliczki. Powieść warta dyskusji!!!