Późne listopadowe popołudnie, blask świec, wiersz Lenatrowskiego wprowadzający liczne grono słuchaczy w nastrój. Kiedy drobna kilkudzie- sięcioletnia kobieta Anna Linde-Apanowicz bohaterka wieczoru wsparta na ramieniu przyjaciółki drobnym krokiem zmierzała w stronę stolika ponad 70 osób stojąc powitało ją brawami.

Anna Linde-Apanowicz bohaterka książki "Tam, gdzie nie kwitną czeremchy" Agnieszki Dziarmagi.

Spotkanie poprowadzone w kowencji wywiadu, urozmaicone obszernymi fragmentami wspomnień czytanych przez Andrzeja Wilgosza w gruncie rzeczy przeistoczyło się w opowieść o tragicznym losie Polaków urodzonych na Kresach.

Beztroskie lata dzieciństwa przerwane wydarzeniami 1939 roku, nauka na tajnych kompletach, praca w konspiracji, aresztowanie, śledztwo i zsyłka na Sybir. Powrót do Lwowa i ponowna zsyłka za odmowę współpracy. 10 lat spędzonych w nieludzkich warunkach, gdzie tylko pusta przestrzeń, zimno, głód, osamotnienie i ciężka ponad ludzkie siły praca. I ta wielka potrzeba "bycia ptrzebnym" pozwoliła przetrwać te ciężkie lata.... Aż dziw bierze ile siły i chęci niesienia pomocy innym było w tej młodej kobiecie. Pomagała, leczyła, tworzyła "szpitale". Służyła wszystkim bez względu na narodowość. I nadzieja, że przecież kiedyś ten koszmar się skończy i wróci do Polski. Wróciła wraz z mężem w roku 1956 jednym z ostatnich transportów. Państwo Apanowiczowie na stałe zameldowali się w Kielcach, gdzie mieszkają do dziś

Spotkanie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Wśród grona słuchaczy byli i tacy, których ojcowie dzielili losy pani Annny. A sama pani Anna, na stronach promowanej książki pozostawiła czytelnikom kawałek swojego życia, życia odartego z marzeń ale nie pozbawionego nadziei.