Spotkanie DKK, które odbyło się 23 marca br., poświęcone zostało „Sońce” – najnowszej książce Ignacego Karpowicza.

Powieść utkana z losów tytułowej bohaterki, w którą wplotła się wielka i nieco mniejsza historia, uznana została przez krytyków oraz samych czytelników za najpiękniejszą w dotychczasowym dorobku pisarza. Opowieść o miłości w różnych jej wymiarach, w tym miłości niemożliwej, zakazanej Polski z białoruskim rodowodem oraz Niemca, esesmana zajmującego się likwidacją ludności żydowskiej. Za to uczucie Sońka zapłaciła najwyższą cenę – najpierw brutalnym gwałtem, a następnie utratą dziecka, męża, braci. Dopiero u progu życia, jako pochylona wiekiem i naznaczona mnóstwem zmarszczek na twarzy i duszy, otworzyła się i opowiedziała swoją historię obcemu człowiekowi, który jak się okazało trafił do zapadłej wioski przypadkiem i nie przypadkiem.

Znany z zabawy językiem, żonglowaniem słowem, stylami, tym razem postawił na styl zbliżony do prozy poetyckiej, na co zwróciły uwagę niektóre z klubowiczek, co podkreślają zwłaszcza niektóre frazy powtarzające się niczym refren. W trakcie dyskusji wypłynęły również inne kwestie związane z odwoływaniem się przez Karpowicza do znanych utworów, będące swoistym puszczaniem oka do czytelnika. Nazwisko esesmana, ukochanego Sońki, jest prostym nawiązaniem do Hansa Castorpa, głównego bohatera „Czarodziejskiej góry” Tomasza Manna, ale również „Castorpa” Pawła Huelle. Analiza książki przywoływała również inne skojarzenia wywołane samym tematem, jak choćby ze wstrząsającym opowiadaniem Marka Hłaski „Miesiąc Matki Bożej”, postacią Tetmajerowskiego Zwyrtały oraz Maximiliana Auego z opasłej powieści Jonathana Littella „Łaskawe”.

 

Marta Woynarowska